O to, to...nuuutella pisze: ↑10 lut 2024, 9:51Moje spostrzeżenie jeśli chodzi o współżycie "po latach": jeśli jest dobrze w życiu, to jest dobrze w łóżku. Jak się czuje wsparcie, jest się RAZEM, ma się do siebie zaufanie to będzie grało. A jeśli na codzień jest kwas, nagromadzony żal i samotność to żadne fikusne stroje, zabawki ani inne cuda na kiju tego nie naprawia.
Nawet przyklad taki, ze np wedlug mojego meza to ja sie czepiam, ja wymyslam, ja mqrudze i ogolnie to on nie wie o co mi chodzi itp, wedlug niego jest wszystko fantastycznie, wiec on moglby co chwile jakby mial taka opcje...
Wedlug mnie wiadomo jak to wszystko wyglada i jestem naprawde krotko przed decyzja o rozstaniu, wiec dla mnie nawet miesiace bez nie robi zadnej roznicy i nie czuje potrzeby...
Jak Nutella napisala, jak ogolnie jest byle jak, to i w lozku nie ma sie co fajerwerków spodziewac
jak J ma drugie zmiany i wraca ok 23 to wiadomo że ja już śpię (codziennie wstaje o 5 a wieczorem potrafię paść przed Jul) jak nie ma w domu "chodzącej antykoncepcji" to będzie nawet parę razu dziennie 





owszem, znoszę to, czasami nawet lubię, ale raz na jakiś czas. Natomiast mój mąż mógłby tak ciągle.
ja nie lubię waniliowego seksu, dla mnie może być od czasu do czasu jako dodatek, ale dla mnie to za mało bodźców raczej 


