dalej nie chce 3?
Moja walka o lepszą sylwetkę
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
daff z drugim też tak pisałaś 
dalej nie chce 3?
dalej nie chce 3?
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Misiaq eeee od tego czasu lista poszła się rypać
moja intuicja jest do kitu...
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Daff, o ile sie nie myle to w Koscierzynie tez tak jest. Jest "sala widzen"...

Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Misiaq ja nie liczę na żaden spadek przez ten miesiąc... szczególnie teraz, jak jest okres pysznych mandarynek i zjadam 2 kilo dziennie... 
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
To chyba często tak jest jeśli jest ileś kobiet w sali. Ja to nawet trochę rozumiem. To trochę niezręczne jak leżysz pół nago i obcy facet siedzi na sali... Ja dlatego brałam pokój jednoosobowy. Mąż był ze mną 24/h.Misiaq pisze:O mnie też bardzo irytuje brak dostępności do znieczulenia.efryna pisze: ↑27 lis 2019, 22:21Dobra, miałam napisać, więc piszę, ale nie pamiętam dokładnie, co miałam na myśli rozmawiając z daff po porodzie chyba wylewalam frustrację na to, że na szeroko pojętym zachodzie często zzo to totalny standard i raczej kobiety, które nie chcą się traktuje jak swoistą ciekawostkę, a u nas niestety (mimo, że i tak porody są milion razy lepsze niż te 20 lat temu) wciąż znieczulenie podawane jest niechętnie, trochę z łaską i trochę ogólnie zaburza naturalny schemat szybkiego porodu. Czy to lenistwo? Być może, bo może faktycznie akcja trochę zwalnia, jak się kobieta wyluzuje (co nie znaczy, że się zatrzymuje). Czy brak pieniędzy? Bardzo możliwe, skoro wszystko jest limitowane, to być może personel też jest z tego rozliczany? (Nic nie jest przecież za darmo, a jak się uda przekonać ciężarną, że zzo nie potrzebuje, to kasa zostaje w kieszeni). Nie wiem, jak jest, mogę tylko się zastanawiać, ale na pewno mogłoby być lepiej (zwłaszcza w szpitalach w mniejszych miejscowościach).
A chyba najbardziej te tłumaczenia położnych i niektórych kobiet, które rodziły bez znieczulenia "kobiety od tysięcy lat rodziły bez zoo i dawała radę"..... normalnie nóż się w kieszeni otwiera![]()
Fakt, jest dużo zmian na plus na porodówkach, ale jeszcze dużo jest do zrobienia.
W Lublinie jest szpital, w którym ojciec dziecka nie może być z mamą na sali, a tylko odwiedzać w pokoju odwiedzin w wyznaczonych godzinach
Wysłane z mojego Redmi Note 7 przy użyciu Tapatalka
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
ja zawsze miałam pokój 4osobowy, ale naokoło kotary, więc ja nawet nie wiem kto leżał ze mną na sali...
z Bartkiem Piotrek był ze mną non stop (z Maćkiem i Wojtkiem wcale, ale to już z innego powodu)
z Bartkiem Piotrek był ze mną non stop (z Maćkiem i Wojtkiem wcale, ale to już z innego powodu)
Ostatnio zmieniony 28 lis 2019, 11:20 przez Suerte, łącznie zmieniany 2 razy.
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
a nie, wróć, teraz po cesarce z Wojtusiem na noc dali mnie do jedynki, bo mieli takie pustki!
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Suerte, no wymyśla chłop
a właściwie od razu ucina temat. Ale ja narazie nie ciasne bo chce większa różnice wieku, ale tak żebym nie martwiła się jeszcze o mój wiek
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Ok, poczytałam badania na ten temat i z ciekawostek, np. długo uważano, że zzo zwiększa ryzyko cesarki, ale jest cała masa badań, które pokazują, że to nieprawda (tyle samo jest cesarek po znieczuleniu, jak i bez). Zzo wydłuża drugą fazę porodu o średnio 15-30 minut (ale tylko w przypadku pierworódek). I jeszcze jedna ciekawostka -- podanie zzo przed tym magicznym 4 cm rozwarcia po pierwsze nie wpływa na częstotliwość cesarek/powikłań itp. a dodatkowo ogólnie skraca (!!!) czas trwania porodu. W sumie dużo sobie poczytałam na ten temat, jest masa badań i jest to bardzo ciekawe, a ogólnie płynący przekaz tego wszystkiego jest taki, że w sumie nie mam pojęcia, że w Polsce nadal jak w lesie.
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
A mi było fajnie, ze byłam w sali dwuosobowe za pierwszym i drugim razem
no a krępować się wcale nie krepuje, nawet jak mi krocze krwawi 
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Efryna, myślałam tez o porodzie naturalnym ale prywatnie. Żebym miała gwarancje ze będę cały czas na zzo 
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
My mielismy opcje pokoju rodzinnego i maz caly czas ze mna, ale, ze ktos musial byc tez z psem, to nie bralam...
Bylam w dwojce, bo to u mnie w szpitalu byl max...
Krepowac sie nie krepowalam, ale tez nigdy nie lezalam polnaga
zawsze bylam cala ubrana...
Wspollokatorke mialam swietna i do dzis mamy kontakt...
Bylam w dwojce, bo to u mnie w szpitalu byl max...
Krepowac sie nie krepowalam, ale tez nigdy nie lezalam polnaga
Wspollokatorke mialam swietna i do dzis mamy kontakt...
20.07.2015 - 10tc 
05.01.2018 - 8tc
18.08.2018 🩷
16.06.2021 🩵
05.01.2018 - 8tc
18.08.2018 🩷
16.06.2021 🩵
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Może nie tyle półnaga, ale jednak w koszuli bez majtek i karmiąca. I ja rozumiem, że nikt by tam specjalnie nie patrzył, ale ja bym się czuła jakaś taka naga.Ruby pisze:My mielismy opcje pokoju rodzinnego i maz caly czas ze mna, ale, ze ktos musial byc tez z psem, to nie bralam...
Bylam w dwojce, bo to u mnie w szpitalu byl max...
Krepowac sie nie krepowalam, ale tez nigdy nie lezalam polnaga zawsze bylam cala ubrana...
Wspollokatorke mialam swietna i do dzis mamy kontakt...
W szpitalu, w którym rodziłam było na kilku sali nawet 6 łóżek.
Ale dobra bo odbiegamy ostro od tematu
Mam taki kosmos w pracy, że wczoraj zakładałam smutki.
Wysłane z mojego Redmi Note 7 przy użyciu Tapatalka
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Meg, ja nawet w koszuli nie bylam
W dzien smigalam w koszulce i legginsach/dresach, a na noc przebieralam sie w pizame
ale to dopiero poznym wieczorem...
Takze wszyscy ubrani po domowemu, nie bylo sie czego krepowac
W dzien smigalam w koszulce i legginsach/dresach, a na noc przebieralam sie w pizame
Takze wszyscy ubrani po domowemu, nie bylo sie czego krepowac
20.07.2015 - 10tc 
05.01.2018 - 8tc
18.08.2018 🩷
16.06.2021 🩵
05.01.2018 - 8tc
18.08.2018 🩷
16.06.2021 🩵
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 18 gości







