jakoś mi się dzisiaj smutno zrobiło, jak przeczytałam ten wątek, w sumie nie wiem, czemu. Chyba dlatego, że tak bardzo wpojone jest w nas wartościowanie się na podstawie wyglądu... czy faceci się tak wartościują? Chodzą w koszulkach na plaży, bo się wstydzą piwnego brzucha? Nie, nie myślą o tym, bo spędzają czas dla swojej przyjemności, a nie, żeby cieszyć oko innych. Ja tak sobie myślę, że jeśli ktoś na plaży pomyśli "omójboże ale pasztet, ja bym nie wyszła w bikini z takim brzuchem" i dzięki temu się lepiej poczuje ze sobą, to znaczy, że zrobiłam coś dobrego dla świata
Moja walka o lepszą sylwetkę
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Necia, w sumie też mam wrażenie, że najcięższym momentem ćwiczeń jest zebranie się do nich. Może nazwanie Cię leniwą bułą to trochę przesada, ale prawda jest taka, że jakby Ci bardzo zależało, to pewnie byś dała radę sobie wygospodarować te 20-30 minut dziennie. Jeśli zależy Ci średnio, to łatwo jest znaleźć dobre wytłumaczenie, czemu się nie ćwiczy (bo Twoje wyjaśnienia wcale nie są złe, czy naciągane). Mi nadal ćwiczenia nie sprawiają przyjemności, ale to tego stopnia je wkomponowałam w codzienność, że się już do nich przyzwyczaiłam. I mam nadzieję, że nie jesteś zła za to, co napisałam:P
jakoś mi się dzisiaj smutno zrobiło, jak przeczytałam ten wątek, w sumie nie wiem, czemu. Chyba dlatego, że tak bardzo wpojone jest w nas wartościowanie się na podstawie wyglądu... czy faceci się tak wartościują? Chodzą w koszulkach na plaży, bo się wstydzą piwnego brzucha? Nie, nie myślą o tym, bo spędzają czas dla swojej przyjemności, a nie, żeby cieszyć oko innych. Ja tak sobie myślę, że jeśli ktoś na plaży pomyśli "omójboże ale pasztet, ja bym nie wyszła w bikini z takim brzuchem" i dzięki temu się lepiej poczuje ze sobą, to znaczy, że zrobiłam coś dobrego dla świata
jakoś mi się dzisiaj smutno zrobiło, jak przeczytałam ten wątek, w sumie nie wiem, czemu. Chyba dlatego, że tak bardzo wpojone jest w nas wartościowanie się na podstawie wyglądu... czy faceci się tak wartościują? Chodzą w koszulkach na plaży, bo się wstydzą piwnego brzucha? Nie, nie myślą o tym, bo spędzają czas dla swojej przyjemności, a nie, żeby cieszyć oko innych. Ja tak sobie myślę, że jeśli ktoś na plaży pomyśli "omójboże ale pasztet, ja bym nie wyszła w bikini z takim brzuchem" i dzięki temu się lepiej poczuje ze sobą, to znaczy, że zrobiłam coś dobrego dla świata
Moja walka o lepszą sylwetkę
Efryna coś Ty, ja doceniam szczerość! Zależy mi na ruchu, póki co mój jedyny to jakieś 10 tys. kroków dziennie. W ogóle to ostatnio całkowicie nie mam siły, podejrzewam ze mam znowu niedobry witamin. Zaczęłam łykać D3, b12 i magnez, bo serio nic we mnie energii nie ma. Oby pomogło.
A Moze napiszcie mi kiedy ćwiczycie? O jakiej porze?
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
A Moze napiszcie mi kiedy ćwiczycie? O jakiej porze?
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Krzyś 11.5.2017 r.
Kornelia 25.4.2021 r.
Kornelia 25.4.2021 r.
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
u mnie to zależy jak Piotrek pracuje. jeśli ma na rano, to ćwiczę po jego powrocie do domu (zjemy obiad i on przejmuje dzieci na ten czas). jeśli ma na popo lub wolne, to ćwiczę rano przed ich pobudką.
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Ja ćwiczę między 19-20, A. dostaje wtedy kolację i wie, że jak szybko zje, to może oglądać bajki dopóki nie skończę ćwiczyć. Jak się z jakiegoś powodu nie wyrobię, to ćwiczę, jak już zaśnie, czyli czasem nawet koło 22. Ostatnio się zapisalam z powrotem na zajęcia fitness i to w ogóle będzie najwygodniejsza opcja, bo K coś robi wtedy z małą, a ja się mogę zupełnie skupić na ćwiczeniach.
Zacznij może od krótkich zestawów (nawet po 20 minut), albo nie ćwicz codziennie, tylko np. 2 razy w tygodniu, jeśli masz poczucie, że Ci to zabiera czas z rodziną, w tym raz może być np. w sobotę, która pewnie i tak razem spędzacie, to Ci nie będzie żal pół godziny poświęcić
Zacznij może od krótkich zestawów (nawet po 20 minut), albo nie ćwicz codziennie, tylko np. 2 razy w tygodniu, jeśli masz poczucie, że Ci to zabiera czas z rodziną, w tym raz może być np. w sobotę, która pewnie i tak razem spędzacie, to Ci nie będzie żal pół godziny poświęcić
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Ja ćwiczę jak dzieci śpią, a jak chodzili spać później, to ćwiczyłam co drugi dzień, kiedy dyżurował przy nich mąż.
Wysłane z mojego motorola one zoom przy użyciu Tapatalka
Wysłane z mojego motorola one zoom przy użyciu Tapatalka


Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Necia, naprawdę codziennie masz te zakupy czy pranie? Może uda się jeden dzień przerwy od takich obowiązków i się uda poćwiczyć? Obiad ugotowany na dwa dni itp?
Moja siostra ćwiczy o 22.
U mojej drugiej siostry wszyscy ćwiczą (a raczej ćwiczyli, bo teraz siostra w ciąży) razem. Młodsze dziecko (syn) ma niecałe 5 lat i uwielbia ćwiczyć z nimi. Ma w tym więcej powera od rodziców
Może zaproponuj to rodzinie jako fajny czas w trójkę? Ja zawsze w szoku jestem jak widzę Leona i jego zaangażowanie w te wszystkie przysiady i podskoki.
Wysłane z mojego Redmi Note 7 przy użyciu Tapatalka
Moja siostra ćwiczy o 22.
U mojej drugiej siostry wszyscy ćwiczą (a raczej ćwiczyli, bo teraz siostra w ciąży) razem. Młodsze dziecko (syn) ma niecałe 5 lat i uwielbia ćwiczyć z nimi. Ma w tym więcej powera od rodziców

Może zaproponuj to rodzinie jako fajny czas w trójkę? Ja zawsze w szoku jestem jak widzę Leona i jego zaangażowanie w te wszystkie przysiady i podskoki.
Wysłane z mojego Redmi Note 7 przy użyciu Tapatalka
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Dzięki
Ja tak mam, że jak zaczynam ćwiczyć to muszę codziennie.
Meg codziennie mam jakieś obowiązki, tak pranie robie codziennie, nie mam gdzie suszyć i muszę prac na bieżąco niestety.
Wieczorami robie dodatkowe zlecenia. Ciężko mi wygospodarować czas dla siebie. Za dużo na siebie biorę od dawna.
Ćwiczyć mogę tylko w salonie, bo sypialnia za mała, wyprawa na fitness odpada zupełnie. Nie wiem chyba póki pracuje zdalnie będę ćwiczyć jak odprowadzę Krzysia rano, najwyżej będę musiała jednocześnie mieć kompa włączonego czy z pracy ktoś nie pisze
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Ja tak mam, że jak zaczynam ćwiczyć to muszę codziennie.
Meg codziennie mam jakieś obowiązki, tak pranie robie codziennie, nie mam gdzie suszyć i muszę prac na bieżąco niestety.
Wieczorami robie dodatkowe zlecenia. Ciężko mi wygospodarować czas dla siebie. Za dużo na siebie biorę od dawna.
Ćwiczyć mogę tylko w salonie, bo sypialnia za mała, wyprawa na fitness odpada zupełnie. Nie wiem chyba póki pracuje zdalnie będę ćwiczyć jak odprowadzę Krzysia rano, najwyżej będę musiała jednocześnie mieć kompa włączonego czy z pracy ktoś nie pisze

Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Krzyś 11.5.2017 r.
Kornelia 25.4.2021 r.
Kornelia 25.4.2021 r.
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Ja ćwiczę różnie. Wyznaczyłam sobie rygor, że co drugi dzień ty muszę, ale zdarza się, że ćwiczę codziennie. Zależy jak się układa dzień. Dzisiaj padał deszcz, włączyłam dzieciakom bajkę i poszłam ćwiczyć. Antek często mi towarzyszy (ale nie przeszkadza), natomiast Adaś już zajmuje się sobą sam.
Efryna, prawda to, co napisałaś. Ja się jednak powtórzę - mnie nie interesuje, co myślą inni. Ja po prostu się źle ze sobą czuję (co faktycznie pośrednio wynika z presji, jaka ciąży na kobietach).
Efryna, prawda to, co napisałaś. Ja się jednak powtórzę - mnie nie interesuje, co myślą inni. Ja po prostu się źle ze sobą czuję (co faktycznie pośrednio wynika z presji, jaka ciąży na kobietach).
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Ja to w ogóle chyba mam jakaś chorobę psychiczna, bo nawet jak ważyłam poniżej 50 kg to uważałam ze gruba jestem i nie nosiłam bikini ani nawet jednoczęściowego kombinezonu
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Krzyś 11.5.2017 r.
Kornelia 25.4.2021 r.
Kornelia 25.4.2021 r.
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
to ja się bardzo przejmuje tym co myślą o mnie inni. ale mam tak dopiero od kiedy poznałam się z rodziną Męża. na nich mam wyrąbane, ale poczucie, że jestem ch*jowa, bo gruba pozostało 
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Ja ćwiczę różnie. Jak mi się uda do południa to super a jak nie, to czekam aż mąż wrócić z pracy ale wtedy muszę się wystrzelić w wolny dzień, bo co drugi jest zajęty na Jego trening.
Mnie też opinia innych nie interesuje aż tak bardzo ale jednak gdzieś z tyłu głowy jest jakaś presja. Ja poprostu chcę się ze sobą czuć dobrze. Nie mam parcia na figurę, jak z katalogu bielizny, bo za bardzo lubię jeść.
Mnie też opinia innych nie interesuje aż tak bardzo ale jednak gdzieś z tyłu głowy jest jakaś presja. Ja poprostu chcę się ze sobą czuć dobrze. Nie mam parcia na figurę, jak z katalogu bielizny, bo za bardzo lubię jeść.
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Neciu, trzymam za Ciebie kciuki, bo widać, że Co to ciąży. Oby się udało znaleźć te 20 minut dziennie
Ja nie wiem skąd to mam, ale właśnie w dużej mierze siebie akcpetuje. Mimo ze w domu absolutnie nigdy nie byłam akceptowana i raczej wyzywana pd sloni czy pasztetów. Często powiem, że w tym czy w tym ładnie wyglądam, że jestem laska. Często czuje się jak pasztet, ale wtedy musze się pomalowac i założyć ulubione jeansy, żeby jakoś siebie docenic. No i ja naprawdę nie myślę, co sobie pomysla inni. Z rodziny to może i tak, ale tacy obcy ro zupełnie mnie nie interesują. Do rodziny zakładam te opcje w których czuje się najlepiej
Ja nie wiem skąd to mam, ale właśnie w dużej mierze siebie akcpetuje. Mimo ze w domu absolutnie nigdy nie byłam akceptowana i raczej wyzywana pd sloni czy pasztetów. Często powiem, że w tym czy w tym ładnie wyglądam, że jestem laska. Często czuje się jak pasztet, ale wtedy musze się pomalowac i założyć ulubione jeansy, żeby jakoś siebie docenic. No i ja naprawdę nie myślę, co sobie pomysla inni. Z rodziny to może i tak, ale tacy obcy ro zupełnie mnie nie interesują. Do rodziny zakładam te opcje w których czuje się najlepiej

Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Jasne, nie chcę krytykować tego, że ktoś ma inne podejście. Sama mam masę kompleksów i czasami mam takie dni, że chce mi się wyć z powodu tego jak wyglądam (i nie jestem z tego dumna). Robię to, co mogę, żeby się lepiej czuć ze sobą, ale nadal pewnych rzeczy nie poświęcę w imię tego, żeby być chudą, no trudno.
Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Efryna, jasne, ja też (np. nie zrezygnuję z alko i chipsów)

Re: Moja walka o lepszą sylwetkę
Mnie też boli, gdy czytam, jak bardzo można nie akceptować swojego ciała. I to ciała, które wygląda zupełnie ok, może nie jak u modelki czy guru fitnessu, ale po prostu ok.
Rozumiem chęć zmiany i dążenie do zadowolenia ze swojego wyglądu. Podziwiam samodyscyplinę w ćwiczeniach. Ale przykro mi czytać, że ktoś kategorycznie nie założy spodenek, bo się wstydzi swojego ciała.
Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam swoimi słowami. Serio, podziwiam Was za te ćwiczenia. Ja chyba jestem z tych, które skutecznie znajdują wymówki.
Rozumiem chęć zmiany i dążenie do zadowolenia ze swojego wyglądu. Podziwiam samodyscyplinę w ćwiczeniach. Ale przykro mi czytać, że ktoś kategorycznie nie założy spodenek, bo się wstydzi swojego ciała.
Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam swoimi słowami. Serio, podziwiam Was za te ćwiczenia. Ja chyba jestem z tych, które skutecznie znajdują wymówki.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości






